Czekałam długo i z niecierpliwością. Czy było warto? I tak i nie.

Nic nigdy nie odda tej magii oryginalnej animacji, lecz film był dość blisko. Nie chcę się rozpisywać na temat ‘o czym jest Piękna i Bestia’, bo przecież wszyscy wiedzą. Z wyjątkiem kilku małych zmian, historia jest ta sama. Belle nie lubi swojej wioski, jej ojciec zaginął, Belle spotyka Bestię, Bestia zamyka ją w lochu, naczynia tańczą, Belle i Bestia zakochują się w sobie, wieśniaki atakują, (spoiler alert) Gaston umiera no i Bestia zmienia się w przystojnego księcia Adama. Happy end.

Chciałabym się bardziej skupić na castingu i stronie muzycznej filmu.

Luke Evans i Josh Gad jako Gaston i LeFou byli niezastąpieni. Już nigdy nie spojrzę na Evansa z myślą Drakula, teraz i na zawsze będzie to Gaston. Narcyzm oddany do perfekcji, śpiewa całkiem nieźle, zaspokoił wszystkie moje ‘Gastonowe’ potrzeby. Lefou w bajce jest przedstawiony jako największy fan Gastona, który moooooooże ma jakieś romantyczne intencje. Tutaj autorzy śmiało poszli o krok dalej, prosto z mostu mówiąc, że postać ta jest homoseksualistą podkochującym się w Gastonie (nikt Cię nie wini LefFu). Czy było to konieczne? Nie. Ale, że jesteśmy w takiej progresywnej epoce to niech im będzie, nie przeszkadzało mi to jakoś strasznie mocno. I muszę przyznać, że ich wykonanie piosenki ‘Gaston’ było świetne.

photo2b22b252852529
Walt Disney Pictures

W zamku zaczarowanych postaci było oczywiście wiele. Zegar Cogsworth i świecznik Lumiere (Ian McKellen i Ewan McGregor!) są świetnym duetem, chociaż McGregor mógł trochę stonować francuski akcent, gdyż czasem wychodzi to mniej naturalnie, a bardziej prześmiewczo. Emma Thompson jako Pani Czajniczek jest okej, śpiewa bardzo ładnie na koniec.

maxresdefault1
Walt Disney Pictures

No i docieramy do ról, które podobały mi się najmniej. Dan Stevens jako Bestia nie skradł mojego serca. Był za mało agresywny i surowy. Ja wiem, że to film dla dzieci i tak dalej, ale nawet w animacji potrafił ryknąć i przestraszyć. Tutaj Bestii brakowało Bestii.

Emma Watson jest świetną dziewczyną. Bardzo podziwiam ją za wiele rzeczy, ale ten film niestety nie jest jedną z nich. Emma osiągnęła sławę poprzez Harrego Pottera, gdzie rolę dostała jako dziecko. Fakt, wiele się nauczyła i rozwinęła się aktorsko przez te dziesięć lat na planie, ale jakoś nigdy nie będzie ona dla mnie świetną aktorką. Zawsze będzie ta Hermionowa nostalgia. Myślę, że panna Watson powinna zająć się innymi pasjami. Chociaż muszę przyznać, że śpiewa lepiej niż się spodziewałam (tak wiem, autotune, ale barwę głosu ma nienajgorszą).

790691
Getty Images

Przed nami temat najbardziej wrażliwy – piosenki. Cieszę się, że zachowali klasyki. Ich wykonanie było w większości całkiem niezłe. ‘Be our guest’ dotrzymało kroku oryginalnej wersji, nawet oddało część tej magicznej atmosfery disnejowskiej Fantazji. Natomiast przeszkadzały mi piosenki dodatkowe. Uważam, że były niepotrzebne, wydłużyły film nie wnosząc do niego nic nowego. Fakt, że Bestia dostał solo zamiast po prostu jak w bajce wydać z siebie bolesny i przejmujący ryk ujmuje tej postaci. Jestem na nie.

Sceny dodatkowe, jak ta o śmierci matki Bestii i wyjaśniająca co się stało z matką Belle, były niepotrzebne, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego znalazły się w filmie. Myślę, że był to zabieg nakierowany na dorosłych. W bajce ciężko przeskoczyć fakt, że Belle zakochała się w swoim porywaczu i że nie było tam zbyt wielu czynników uzasadniających to zachowanie. Wygląda więc na to, że autor tej odsłony chciał dać głównym bohaterom jakiś punkt zaczepienia do nawiązania romantycznej relacji – wspólne zrozumienie straty. Jest to dość dołujące. Mogłabym się bez tego obejść.

Jest jedna rzecz, której do teraz (tydzień po obejrzeniu filmu) nie rozumiem. Akcja filmu ma miejsce we Francji, w XVIII wieku. Odnajdujemy tu jednak czarnoskóre damy dworu oraz księdza/bibliotekarza. Postaci, które w oryginalnej animacji były białymi osiemnastowiecznymi Francuzami. Dlaczego? Czy to kwestia poprawności politycznej? Jest to coś, czego dzisiaj w filmach jest za dużo. Ludzie narzekają na ‘whitewashing’, ale fakt że idzie to również w drugą stronę pozostaje bez komentarza. Osobiście uważam, że było to w tym filmie mało realistyczne i niepotrzebnie na siłę. Ale to jest temat na zupełnie inny artykuł.

mqdefault
Getty Images

Podsumowując, Piękna i Bestia (a.d. 2017) to udany musical dla dzieci i dorosłych, którzy czują nostalgię do lat 90-tych. Naładowana pozytywnymi emocjami, dobrymi utworami i przepięknymi strojami i dekorem (przeczuwam nominacje do Oskarów), jednak nie dorównująca oryginalnej wersji.

4star

Reklamy