Kilka lat temu, kiedy pisałem swoją maturę, relaksowałem się pomiędzy kolejnymi egzaminami oglądając Discovery Channel. Zauważyłem wtedy coś, co jakimś cudem do tej pory mi umykało. Otóż cała oferta programu opierała się o pokazywanie różnych sposobów na zarabianie pieniędzy. Czasami było to przez aukcje, jedni poławiali kraby, drudzy szukali złota a jeszcze inni produkowali nielegalny bimber czy remontowali stare samochody. Pozornie różna tematyka sprowadzała się do wspólnego mianownika: jak się dorobić? Moda ta zdała się coraz bardziej rozprzestrzeniać i nie ma się co dziwić, że przeniknęła również do kina. Mamy więc kolejne zbliżone treścią filmy jak Wilk z Wall Street, Big Short czy Rekiny wojny. W każdym z nich chodzi o mniej lub bardziej wysublimowane sposoby na dojście do dużych pieniędzy. Ścieżką tą podąża również Gold, czyli wchodząca do polskich kin z ponad dwuipółmiesięcznym opóźnieniem produkcja z USA.

gold1
Black Bear Pictures

Tak jak w przypadku przytaczanych przykładów fabułę napisało życie. Dziedzic firmy zajmującej się poszukiwaniem złóż wszystkiego co można wydobyć z ziemi, Kenny Wells, zaczyna borykać się z problemami finansowymi. Nie chcąc zaprzepaścić dorobku swoich przodków postanawia wyruszyć do Indonezji by tam, wraz z szanowanym w branży geologiem Michaelem Acostą, znaleźć coś, co odmieni ich życie już na zawsze. Brzmi to mniej lub bardziej podobnie do reszty filmów tej grupy, ale nie zaliczyłbym tego do wad. Oryginalna historia okazuje się bowiem być całkiem interesującą i wciągającą. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że ktoś ją „skroił” pod filmowe realia. Co jakiś czas widzimy więc wydarzenia, które twórcy sobie dopowiadali, przez co całość traci na autentyczności. Szkoda, ponieważ materiał wyjściowy broni się sam bez zbędnych dodatków.

Od strony aktorskiej otrzymujemy obraz poprawny, jeśli nie dobry. Matthew McConaughey stara się trzymać wypracowanego przez ostatnie lata poziomu i faktycznie próbuje wyciągnąć nieco więcej ze swojej roli. Widać w nim nutkę szaleństwa czy fanatyzmu, niestety efekt psują, wstawiane często na siłę, fragmenty przesadnie komediowe. W jednej chwili wydaje się nam, że rozumiemy specyficzny stan ducha towarzyszący poszukiwaczom złota, w kolejnej świeci się nam tyłkiem dublera i to w taki sposób, że wiemy jeszcze przed, co za chwilę zobaczymy przez co tracimy nawet element humoru. U boku gwiazdy Witaj w klubie znajdziemy Edgara Ramíreza, który ostatnio zabłysnął główną rolą w Kamiennych pięściach. Gra on Acostę, co wymaga od niego ścisłej współpracy na ekranie z Mattem. I to duo łatwo i chętnie się lubi. Podczas seansu szczerze życzy się im sukcesu i kibicuje podczas walki z kolejnymi problemami. Wady w ich kreacjach zrzuciłbym na scenarzystów lub reżysera, a nie na aktorów samych w sobie, gdyż wynikają często z sytuacji w jakich się ich stawia. Na uwagę zasługuje również Bryce Dallas Howard, która z wyraźną łatwością odnajduje się w roli towarzyszki narwańca siedzącego na górze złota.

gold2
Black Bear Pictures

Od strony reżyserskiej nie jest już tak kolorowo. Stephen Gaghan nie posiada szczególnego doświadczenia w prowadzeniu dużych produkcji filmowych i niestety jest to widoczne. Nie chcę być tutaj źle zrozumiany: to nie jest zły film. Kolejne ujęcia kręcone są poprawnie, nie raz zobaczymy ładne plany zdjęciowe i ujęcia lasów tropikalnych. Całość jednak wypada sztywnie, jakby nad produkcją ciążył strach, że wszelkie odważniejsze zabiegi doprowadzą do małego zainteresowania i w przyszłości nie dojdzie do kolejnej współpracy. Widać to we wspomnianych wrzucanych na siłę scenach komediowych, podawaniu widzowi każdej informacji na talerzu i zakończeniu otwartym w taki sposób, że bardziej się go zamknąć nie dało. Przyzwyczajony jestem do podobnych zabiegów i nie oczekuję opadu szczęki przy każdym oglądany filmie, ale w Gold brakuje pewnej subtelności w ich wykorzystywaniu.

Szkoda, ponieważ jeżeli obejrzymy przytoczone na początku przykłady znajdziemy w każdym z nich coś nietypowego, co sprawia, że mimo iż podobne tematycznie, są to zupełnie inne obrazy. Tutaj mamy podążanie przetartymi wzdłuż i wszerz ścieżkami, powielaniem tego co było. Powielaniem prawidłowym, ale pozbawiającym całości czegoś, co zapadnie w pamięć na dłużej, przez co Gold za kilka lat podzieli los złota o którym mówi, i będzie sporadycznie odkrywane przez przypadkowych widzów jako dodatek do gazet lub w bibliotekach VOD.

3star

Reklamy